kalendarium

«  
  »
P W Ś C P S N
1
 
2
 
3
 
4
 
5
 
6
 
7
 
8
 
9
 
10
 
11
 
12
 
13
 
14
 
15
 
16
 
17
 
18
 
19
 
20
 
21
 
22
 
23
 
24
 
25
 
26
 
27
 
28
 
Dodaj do kalendarza

Logowanie

        W dniu 1 października br. wg starego stylu minęło, a według kalendarza gregoriańskiego 13 października 2005 r. minie 200 lat od otwarcia w Krzemieńcu Gimnazjum Wołyńskiego, które znane jest powszechnie jako Liceum Krzemienieckie. Z tej okazji w Krzemieńcu odbyło się szereg uroczystości, które zarówno Polakom, jak i Ukraińcom miały przypomnieć słynną szkołę założoną staraniem Tadeusza Czackiego, przy współudziale Hugona Kołłątaja. Należy przy tym obiektywnie przyznać, że strona ukraińska przygotowała się do tego wydarzenia, tak ważnego dla polskiej kultury i zachowania polskiej tożsamości narodowej na kresach, znacznie lepiej niż strona polska. Ukraińcy uznali to po prostu za początki swojej oświaty na Wołyniu, a ze szkoły Czackiego i Kołłątaja zrobiono pierwowzór funkcjonującego obecnie w budynkach pojezuickich i pobazyliańskich Państwowego Instytutu Humanistyczno-Pedagogicznego im. Tarasa Szewczenki. Należy jednak oddać Rektorowi Instytutu A. Łomakowiczowi, jak i władzom Obwodu Tarnopolskiego oraz Krzemieńca, że potrafili wykorzystać ową rocznicę dla promocji miasta i samej uczelni. Z polskich oficjeli uroczystość zaszczycił konsul generalny RP we Lwowie, pełnomocnik kandydata na prezydenta RP D. Tuska, poseł…[?], a także m. in. przedstawiciele Związku Krzemieńczan i innych organizacji kresowych, w tym również nieliczni żyjący jeszcze uczniowie reaktywowanego w okresie międzywojennym Liceum Krzemienieckiego. Uroczystość 200-lecia utworzenia Gimnazjum Wołyńskiego była też okazją do spotkania i wymiany poglądów uczonych Polski i Ukrainy w czasie konferencji naukowej oraz spotkania młodzieży reprezentującej szkoły im J.Słowackiego i T. Czackiego. Przy okazji uroczystości rocznicowych, w jednej z sal Instytutu uroczyście otwarto małe muzeum poświęcone dziejom oświaty na Wołyniu, które może trochę na siłę próbuje udowodnić, że istniała swego rodzaju ciągłość systemu szkolnictwa w Krzemieńcu, począwszy od Gimnazjum Czackiego, a na obecnym Instytucie skończywszy. Następnie nastąpił chyba bodaj kulminacyjny moment całych uroczystości, tj. odsłonięcie tablicy pamiątkowej poświęconej Czackiemu i Kołłątajowi, jako założycielom Gimnazjum Wołyńskiego w 1805 r. Wcześniej jednak wszystkie delegacje złożyły kwiaty pod pomnikiem T. Szewczenki, chyba po to aby nie zapomnieć kto w obecnych czasach jest tu najważniejszy.
      Gospodarze chcąc zaprezentować co mają najlepszego, w czasie uroczystości zorganizowali też dwa koncerty w dawnych salach licealnych, a na podniosłej akademii, nie obyło się bez pompatycznych przemówień ważnych osobistości, podarków dla Instytutu oraz wyróżnień i nagród dla pracowników uczelni.
       Uroczystości rocznicowe rozpoczęła jednak konferencja naukowa, w czasie której badacze polscy i ukraińscy w swoich referatach przybliżyli problematykę Aten Wołyńskich, ukazując szkołę Czackiego na tle epoki, a także podkreślając jej rolę w rozwoju literatury i nauki oraz ukazując dziedzictwo Krzemieńca.
       Należy w tym miejscu podkreślić, że Gimnazjum i Liceum Wołyńskie stanowiły jedną szkołę, którą powszechnie znamy jako Liceum Krzemienieckie. Placówka ta zadziwiała i do dziś zadziwia swym poziomem nauczania, znacznie przewyższającym wymagania szkoły średniej, jaką była z założenia. O sławie i niezwykłym, jak na gimnazjum, a nawet liceum poziomie, w zasadzie nieporównywalnym do innych tego typu placówek oświatowych, decydowało wiele czynników. Należało by tu wymienić choćby program nauczania, bazę lokalową i zaplecze naukowo-dydaktyczne ze słynną biblioteką oraz z bogato wyposażonymi gabinetami i pracowniami. Przede wszystkim jednak o poziomie i obliczu tej szkoły decydowała starannie dobrana i zaangażowana kadra, która była chlubą Krzemieńca. Nic więc dziwnego, że szkołę Czackiego nazywano „małym uniwersytetem” lub „uniwersytetem w miniaturze”, a miasto „Atenami Wołyńskimi”, a nawet „Małym Paryżem”, zaś sława, poziom nauczania i atmosfera panująca w placówce krzemienieckiej znane były nawet poza granicami imperium rosyjskiego.
       Dla Polaków zamieszkujących zabór rosyjski, po swoistej stagnacji, obojętności i bierności umysłowej w pierwszych latach po utracie niepodległości, a tym samym likwidacji idei Komisji Edukacji Narodowej, uzasadnione nadzieje pojawiły się po objęciu władzy w Rosji przez Aleksandra I. Przede wszystkim jednak dlatego, że w otoczeniu nowego cara znaleźli się między innymi książę Adam Jerzy Czartoryski i Seweryn Potocki. Wywarli oni bowiem znaczny wpływ na decyzje władcy dotyczące administracji państwowej, a w szczególności szkolnictwa. Dotyczy to szczególnie ks. A. J. Czartoryskiego, którego troską poza zaspokojeniem osobistych ambicji i interesów były m. in. starania o zachowanie polskości na terenie ziem zabranych. Jednym ze sposobów realizacji tej idei był zaś rozwój i pielęgnowanie polskiej oświaty. Z drugiej strony dla Polaków zamieszkałych na terenie ziem zabranych, ten swoisty, ale pozorny „rozsądek zwyciężonych” mógł sugerować, a nawet nakazywać uległość wobec władcy, którego reformy o dziwo pozwoliły wrócić do zlikwidowanego przez Katarzynę II dzieła Komisji Edukacji Narodowej, a co za tym idzie do zachowania namiastki polskości na terenach zabranych. Tą namiastką było właśnie dobrze zorganizowane i stojące na wysokim poziomie szkolnictwo.
       Pod względem organizacji systemu oświaty tzw. ziemie zabrane wydzielono w odrębny Wileński Okręg Naukowy (Szkolny), którego najwyższą władzę stanowiła Kuratoria Wileńska, z ks. A. J. Czartoryskim jako kuratorem na czele. Okręg ten obejmował osiem guberni utworzonych po III rozbiorze na terenie zajętym przez Rosję, z których pięć było pod bezpośrednim nadzorem odnowionego w 1803 r. Uniwersytetu Wileńskiego. Natomiast trzema guberniami południowo-zachodnimi, tj. wołyńską, podolską i kijowską Uniwersytet zarządzał za pośrednictwem wizytatora tamtejszych szkół, który był faktycznym zastępcą kuratora na owym terenie. Pierwszym wizytatorem wymienionych guberni został Tadeusz Czacki.
       Mimo, iż głównym centrum życia naukowego ziem zabranych i zwierzchnikiem szkół całego okręgu był Uniwersytet Wileński, to dzięki staraniom Tadeusza Czackiego, skutecznie rywalizowała z nim szkoła krzemieniecka, stworzona przez niestrudzonego wizytatora, uparcie dążąca przy tym do autonomii, nawet w ramach odrębnego uniwersytetu dla guberni wołyńskiej, podolskiej i kijowskiej. Z drugiej strony Czacki celowo postulował stworzenie w guberniach południowych świeckiej szkoły typu półwyższego o poziomie nauczania zbliżonym do uniwersyteckiego. Odsuwało to bowiem zamiar powołania konkurencyjnego uniwersytetu dla tej części imperium, który w mniemaniu władz rosyjskich mógł powstać tylko w Kijowie, a jeśli tam, to niestety tylko z rosyjskim językiem wykładowym. Niestety nie dało się tego uniknąć po klęsce powstania listopadowego, która równocześnie pociągnęła za sobą likwidację zarówno liceum w Krzemieńcu, jak i większości szkół polskich na terenie Wileńskiego Okręgu Naukowego.
      Należy podkreślić, iż Gimnazjum Wołyńskie będące owocem inicjatywy, zabiegów i uporu wizytatora Czackiego, powstało również przy wydatnej pomocy byłego podkanclerzego, reformatora Szkoły Głównej Koronnej i wybitnego męża stanu epoki stanisławowskiej - Hugona Kołłątaja. Wielu uważa go nawet za współtwórcę wspomnianej placówki. Mając duże doświadczenie w sprawach szkolnictwa, zajął się on m.in. organizacją naukową, opracowaniem struktury, systemu pedagogicznego, programu nauczania i pozyskaniem dla Krzemieńca odpowiednich nauczycieli. Nie można przy tym zapomnieć o zasługach samego ks. A. J. Czartoryskiego, bez którego opieki i poparcia trudno byłoby przekonać władze carskie o powołaniu owego „zakładu naukowego”, jak powszechnie nazywano Gimnazjum Wołyńskie.
         Nasuwa się przy tym pytanie, dlaczego właśnie Krzemieniec stał się drugim po Wilnie ośrodkiem naukowym całego okręgu szkolnego? Początkowo bowiem brano również pod uwagę Kijów, Żytomierz, Dubno i Łuck. Za Krzemieńcem optował przede wszystkim Kołłątaj i to prawdopodobnie dzięki jego sugestii Czacki ostatecznie zdecydował się na umieszczenie centralnej szkoły dla guberni wołyńskiej w tej miejscowości. Swoją propozycję argumentował głównie dogodnym położeniem miasta i bazą lokalową, którą można było wykorzystać na potrzeby szkoły. Miał w tym względzie na uwadze przede wszystkim rozległe i okazałe zabudowania i tereny pojezuickie, w których po kasacie zakonu, Komisja Edukacji Narodowej umieściła Szkołę Wydziałową Wołyńską, a które teraz łatwo można było przystosować dla nowych potrzeb. Baza lokalowa była więc wręcz doskonała, tym bardziej, że w bliskim sąsiedztwie znajdował się również klasztor Bazylianów. Tak okazałych zabudowań nadających się na siedzibę gimnazjum nie miało żadne inne miasto zarówno na Wołyniu, jak i w innych południowych guberniach. Stąd też wydaje się, iż czynnik lokalowy w rozważaniach Kołłątaja odegrał największą rolę. Na dodatek Krzemieniec znajdował się wówczas niedaleko granicy z zaborem austriackim, co miało również przyciągać młodzież z za kordonu, gdzie nie było szkół polskich na dobrym poziomie.
         Reskrypt o utworzeniu Gimnazjum Wołyńskiego w Krzemieńcu Aleksander I podpisał ostatecznie w dniu 29.07.1805 r. Należy jednak podkreślić, iż wniosek w tej sprawie był rozpatrywany przez półtora roku. Tyle też trwały starania Czackiego o utworzenie szkoły.
        Czacki poza pracą organizacyjno-wizytatorską, niestrudzenie i ofiarnie zabiegał o zdobycie podstaw materialnych i stałe powiększanie zasobów finansowych tworzonej placówki. Zdawał sobie jednocześnie sprawę, że bez tego nie można było marzyć o sprowadzeniu do Krzemieńca odpowiednio wykwalifikowanej kadry. Licząc na ofiarność polskiego społeczeństwa, przeprowadził swoją słynną kwestę na terenie mu podległym, docierając ze swoim apelem o pomoc do co zamożniejszych dworów. Potrafił przy tym pobudzić szlachtę polską z guberni południowo – zachodniej części Rosji do niezwykłej ofiarności (słynna ofiara powszechna).
      Trzon kadry nauczającej, której Krzemieńcowi mógł pozazdrościć nawet niejeden uniwersytet, stanowili głównie profesorowie i wychowankowie z Wilna i Krakowa. Z czasem również Krzemieniec dostarczał coraz więcej nauczycieli, wówczas już absolwentów Gimnazjum i Liceum Wołyńskiego.  W tej kwestii wizytator również współdziałał z Hugonem Kołłątajem, a także konsultował się z ks. A. J. Czartoryski. Projekt etatów Gimnazjum Wołyńskiego, wraz z proponowanym wynagrodzeniem dla kierownictwa szkoły, kadry nauczającej i personelu pomocniczego Tadeusz Czacki sporządził i przedstawił władzom zwierzchnim do zatwierdzeniajeszcze zanim doszło do oficjalnego powołania placówki krzemienieckiej. Ostatecznie pierwszy przydział etatów dla Gimnazjum Wołyńskiego oraz wysokość stawek rocznego uposażenia dla kadry zostały określone w już ukazie carskim o utworzeniu szkoły z dnia 29. 07. 1805 r.
      Z całej plejady profesorów krzemienieckich wielu, oprócz pracy dydaktycznej w szkole, prowadziło również badania naukowe, prezentując ich rezultaty swoim uczniom, bądź też publikując. Profesorowie pisali też podręczniki, skrypty i różnego rodzaju materiały pomocnicze, z którymi były kłopoty szczególnie w początkowych latach funkcjonowania Gimnazjum Wołyńskiego. Wśród nich było również wielu tworzących artystów, poetów i pisarzy. Najważniejszymi byli sprowadzeni a Krakowa profesorowie Franciszek Scheidt i Józef Czech, który został pierwszym dyrektorem Gimnazjum Wołynskiego. Obok nich należałoby wymienić choćby takie nazwiska jak: Antoni Jarkowski, który został prefektem szkoły oraz Andrzejowski, Besser, Choński, Hreczyna, Jakubowicz, Jaroszewicz, Jurkowski, Kaczkowski, Korzeniowski, Lelewel, Łuczyński, Miechowicz, Osiński, Sierociński, E. Słowackic (ojciec Juliusza), Wiszniewski, Zborzewski i Zienowicz. Dodatkowo do wybitnych dydaktyków można by też zaliczyć Czarnockiego, Strzeleckiego, Mikulskiego, Wyżewskiego, Ołdakowskiego, Al. Mickiewicza (brata Adama) oraz Chońskiego, Ściborskiego, Uldyńskiego i wielu innych.
       Autorem programu nauczania Gimnazjum Wołyńskiego w Krzemieńcu był Hugo Kołłątaj, który naukę w szkole zaplanował na dziesięć lat i podzielił ją na dwa etapy: klasowy (podstawowy) i kursowy (półwyższy). Na początku uczeń musiał więc przejść program czterech klas podstawowych, a potem miał możliwość uczęszczania na trzy dwuletnie tzw. kursy, będące czymś pośrednim między gimnazjum a uniwersytetem. Program był jak na owe czasy bardzo nowoczesny i został idealnie dostosowany do możliwości percepcyjnych i rozwoju ucznia. W młodszym wieku w procesie nauczania decydowała pamięć, bowiem uczeń miał ku temu większe predyspozycje. Wówczas położono więc przede wszystkim nacisk na naukę języków obcych. Uczeń miał możliwość uczenia się 6 języków poza językiem polskim, tj. rosyjskiego, łaciny, greki, francuskiego, niemieckiego i angielskiego. Potem zaś zwrócono uwagę na logiczne myślenie, wprowadzając przy tym szereg przedmiotów ścisłych (matematyczno-przyrodniczych), które połączono z nauczaniem praktycznym. Nie zaniedbywano również przedmiotów humanistycznych. Rozwijano też uzdolnienia artystyczne oraz dbano o ogładę towarzyska i wychowanie fizyczne ucznia. Był to czas, kiedy młodzież miała dojrzewać intelektualnie i pogłębiać indywidualne zainteresowania. Stąd też istniała duża oferta przedmiotów nadobowiązkowych. Uczeń po przejściu kursu podstawowego miał też możliwość wyboru, albo dalsze kształcenie na poziomie półwyższym na kursach, albo też na poziomie zawodowym w utworzonych w 1807 r. Szkołach Mechaników Praktycznych i Geometrów Skarbowych. Mimo, iż placówka była z założenia szkołą świecką, każdy dzień zarówno dla nauczycieli, jak i uczniów rozpoczynał się mszą święta w kościele licealnym. Stąd też jedną z ważniejszych postaci w szkole byli kapelan i kaznodzieja.
          Szkoła była także świetne wyposażona w pomoce naukowe. Największą sławą cieszyła się biblioteka szkolna (ponad 35 tys. woluminów), z cenną kolekcją królewską zakupioną przez Czackiego jeszcze przed utworzeniem szkoły (ponad 15 tys. woluminów, w tym wiele cennych starodruków i inkunabułów), potem systematycznie wzbogacana darami i zakupami własnymi. Poza tym zachwyt i uznanie budziły gabinety i pracownie z bogatymi zbiorami numizmatycznymi, mineralogicznymi, przyrodniczymi, gabinetem fizycznym, obserwatorium astronomicznym, stacja meteorologiczną, gabinetem sztuki, laboratorium chemicznym i inn. Chlubą szkoły był też ogród botaniczny, należący wówczas do najwspanialszych w Europie.
       Nic wiec dziwnego, że Gimnazjum Wołyńskie, przekształcone ukazem carskim z końca 1818 r. w Liceum, stanowiło drugą po Uniwersytecie Wileńskim placówkę oświatowa w zaborze rosyjskim i nawet z Wilnem mniej lub bardziej skutecznie rywalizowało. Mimo, iż szkoła przeznaczona była przede wszystkim dla dzieci „obywatelskich”, tj szlacheckich, to dzięki rozbudowanemu systemowi stypendiów i funduszów edukacyjnych, naukę pobierali w niej również dzieci pochodzący ze stanów „niższych”, tzw. opodatkowanych, w tym duża grupa dzieci pochodzenia ukraińskiego i nieliczni izraelici.
       Niestety szkoła krzemieniecka, tak jak inne placówki polskie na terenie ziem zabranych została zamknięta po wybuchu powstania listopadowego, a losy nauczycieli Liceum Krzemienieckiego po rozwiązaniu szkoły w 1831 r. potoczyły się różnymi torami. Wynikało to przede wszystkim z likwidacji Wileńskiego Okręgu Naukowego i powołania na jego miejsce dwóch nowych okręgów naukowych, w tym Okręgu Kijowskiego (14. 12. 1832 r.), obejmującego m.in. gubernie wołyńską, podolską i kijowską. To z kolei wiązało się z powołaniem w Kijowie w 1834 r. nowego uniwersytetu Św. Włodzimierza, który powstał ze zlikwidowanego i przeniesionego do Kijowa Liceum Wołyńskiego. W szczególności zaś w oparciu o zasoby, środki finansowe i kadrę szkoły krzemienieckiej. Mówi o tym choćby tekst ukazu carskiego z 8. 11. 1833 r.
      Wraz z zamknięciem i likwidacją Liceum Wołyńskiego zamarło też życie kulturalne i towarzyskie w mieście i okolicach, wielu mieszkańców i gości wyjechało, opustoszały dworki szlacheckie, a tętniący życiem Krzemieniec popadł w ruinę. Miasto straciło tym samym znaczenie nie tylko kulturowe, ale i narodowe. Nigdy już nie wróciło do świetności i znaczenia z lat 1805 – 1831, mimo, że w 1920 r. z rozkazu marszałka Józefa Piłsudskiego Liceum krzemienieckie zostało reaktywowane. 

 

Dr Andrzej Szmyt

W Krzemieńcu 4 września 1809 w Dworku Januszewskich przyległym do Gimnazjum Wołyńskiego przychodzi na świat Juliusz Słowacki. 

galeria wołyńska