15.07.1863. Kostangalia w Rumunii; 1 milę płd. od Kagula, płd.-w. od Gałaczu (Kagul).

 

Mianowany naczelnikiem siły zbrojnej południowej części Podola, pułkownik Zygmunt Miłkowski począł organizować oddział powstańczy w Turcyi, aby wkroczyć z nim na Podole. Organizacya trwała od 17-go maja do 11-go lipca w mieście Tulczy. Dnia 12-go lipca wyruszył Miłkowski z Tulczy na czele 213 ludzi dobrze uzbrojonych, w tem 7 jazdy. Między Tulczą a Iskaczą, zająwszy statek parowy na Dunaju, przeprawił się oddział powstańczy przez rzekę i ruszył w kierunku Kagula, Śledzący ruchy oddziału pułkownik rumuński Kalinesko zastąpił Miłkowskiemu drogę pod wsią Etjulikej, gdzie jednak do starcia nie przyszło. Dopiero pod Kostangalią zwarli się powstańcy z Rumunami. Pułkownik Kalinesko, mający 7 kom­panii piechoty czyli 1260 piechoty i około 60 jazdy przeciw 213 powstańcom, zaproponował Miłkowskiemu złożenie broni i powrót bez przeszkód do Turcyi, gdyż rząd rumuński ks. Kuzy nie mógł dozwolić na przemarsz powstańców przez terytoryum państwa bez narażenia się Rosyi.

Miłkowski propozycyę odrzucił i postanowił przyjąć walkę — i zaraz też dał rozkaz majorowi Józefowi Jagminowi rozsypania tyralierów, którzy zająwszy całą dolinę w poprzek, natychmiast posunęli się naprzód; na prawem skrzydle poru­cznik Wojna zajął chałupy, na lewem obsadzono wierzby. Wozy pod przykryciem jazdy odesłano za ogród. Wkrótce po wystąpieniu tyralierów rozpoczął się ze strony wojska rumuńskiego gęsty ogień. Powstańcy z odwagą rzucili się naprzód. Jazda rumuńska posunąwszy się naprzód, nie doszła nawet do polskiej linii tyralierskiej i pierzchnęła. Jedna z kolumn piechoty mołdawskiej zawróciła na prawo, aby obejść stanowisko oddziału. Wtedy Miłkowski z kompanią Karola Brzo­zowskiego rzucił się na bagnety i cała kolumna uszła, a równocześnie Jagmin złamał środek wojska rumuńskiego. Nieład i zamieszanie uchodzących zakomuni­kowało się rezerwom i wszystko, prócz lewego skrzydła rumuńskiego, rzuciło się do ucieczki, porzucając broń, amunicyę i tornistry. Lewe tylko skrzydło śmiało podeszło ku łańcuchowi tyralierskiemu, lecz i ono przed celnym ogniem po­wstańców musiało uchodzić.

Przeszło 40 rannych, w tem 24 ciężko i 18 zabitych stracili Rumuni, nie licząc rozbiegłych; po stronie polskiej padło 6, mianowicie: podporucznik Piotr Stankiewicz, podoficer Krewniak Jan, oraz szeregowi Stancler Leon, Piwowarski Paweł, Jackowski Jan i Swaryczewski Mikołaj. Ciężko rannych było 13: dowódzca 3-ciej kompanii kapitan Karol Brzozowski, porucznicy Antoni Sikorski, Aleksander Olszewski i Jan Jurkowski, podoficerowie Andrzej Wróblewski, Michał Wojcie­chowski, Jan Rogoziński i Piotr Olszewski, oraz szeregowi Walenty Kluczny, Grze­gorz Nitkowski, Felicyan Żółkiewski, Kazimierz Piotrowski i Wiktor Szydłowski; z tych Nitkowski, Olszewski i Wojciechowski zmarli z ran w Galaczu. Prócz tego 12-tu było lżej rannych, między nimi dzielny major Franciszek Zima. Szczególnie odznaczyli się w tej potyczce dowódzcy Miłkowski, Zima, Jagmin i Brzozowski.

Wieczorem tegoż dnia zwrócił Miłkowski Kalinesce 60 sztuk zabranej broni rumuńskiej, Kalinesko zaś odstawił do Galaczu rannych powstańców, którymi się władze rumuńskie i ludność serdecznie zaopiekowały.

Nie widząc możności przedostania się na Podole, dnia 17. lipca Miłkowski z całym oddziałem złożył broń Kalinesce pod Rynzesztami.


źródło: Stanisław Zieliński, Bitwy i Potyczki 1863-64, Rapperswil 1913, s. 347.

wolhynia 2004 - 2019

wolhynia@wolhynia.pl